|
Uwielbiasz swoją pracę, radość sprawia Ci podejmowanie codziennie nowych wyzwań, a dzień bez pracy uważasz za dzień stracony. W końcu przychodzi jednak moment, że musisz naładować akumulatory. Każda, nawet najbardziej lubiana praca jest stresująca, a codzienne nerwy, które na krótką metę pobudzają i mobilizują z czasem stają się przyczyną wielu problemów, także zdrowotnych.
Kłopoty z koncentracją, apatia, znudzenie, brak energii, utrata ambicji, to wszystko sprawia, że wydajność pracownika bardzo spada. By zregenerować siły i nadszarpnięte nerwy można się zwyczajnie wybrać w góry czy nad morze. Ale jest też inna, ciekawsza alternatywa – wycieczki buddyjskie. Co się kryje pod tym niecodziennym pojęciem? Poznawanie nowej kultury, zwyczajów, zwiedzanie świątyń połączone z czasem przeznaczonym na medytacje. Ta forma odpoczynku daje gwarancję, że każdy wróci do równowagi psychicznej i na nowo nabierze "wiatru w żagle".
Agencje turystyczne oferują wyjazdy w naprawdę dziewicze miejsca jak np. Bhutan. Jest to państwo we wschodnich Himalajach o prastarych tradycjach, które swój początek miały między XX a XV wiekiem p.n.e. Jego dziedzictwo opiera się głównie na starożytnej kulturze tybetańskiej i buddyzmie. Niesamowicie ciekawe państwo monarchiczne gdzie antykonsumpcjonizm dotyczy absolutnie wszystkich, łącznie z królem. Należy przy tym do państw o najniższym poziomie rozwoju społeczno-gospodarczego, PKB na jednego mieszkańca w 2003 roku wynosił 1,3 tyś.$. Jeśli więc zależy nam na izolacji, zaszyciu się w niczym nie skażonej przyrodzie z dala od cywilizacji, jest to idealne rozwiązanie. Optymalne warunki pogodowe na wyjazd panują od września do listopada, kiedy niebo jest najczystsze i doskonale widać góry.
Cena takiej przyjemności waha się od 1700 do 2200$ za tydzień w zależności od wybranej opcji i zawiera koszt wizy bhutańskiej, transport, zakwaterowanie oraz obsługę pilota.
Fot. źródło: pickandgotravel.com
Zobacz także:
Przewodnik po Chinach |