|
Urokliwe plaże, loty paralotnią, spacery po rozgrzanym piasku, kolorowe drinki, hamaki w cieniach palm to do niedawna wymarzony egzotyczny urlop każdego pracującego zawodowo człowieka.
Było, minęło. Obawiam się, że bezpowrotnie... Podobny wypoczynek, tak do niedawna pożądany, zaczyna schodzić do lamusa na rzecz wypraw z gatunku "skrajnie niebezpiecznych". Z roku na rok przybywa ludzi, których nie satysfakcjonuje już wylegiwanie się na leżaku, animacje przy basenie i podziwianie niebieskich wód spokojnego oceanu. Mało tego, do niedawna szczytem szaleństwa były skoki spadochronowe, survival czy off road. Przeżytek. Teraz ludzie są coraz bardziej żądni wrażeń. Aby sprostać ich wymaganiom biura podróży przygotowują coraz to ciekawsze formy spedzania wolnego czasu.
Favela Tour to powstałe w 1992 roku pierwsze biuro oferujące wyjazdy do najbardziej niebezpiecznych i zakazanych miejsc, w które żaden turysta bez odpowiedniego, miejscowego przewodnika by się nie zapuścił. Rocinha - niebezpieczna dzielnica Rio, to właśnie tam udawali się pierwsi klienci biura. Zamożne osoby mogły zobaczyć na własne oczy nędzę panującą w slumsach, nagie, głodne dzieci, chorych na AIDS i inne choroby mieszkańców, reklamówki na ulicy pełniące funkcje toalet. Tyle atrakcji w jednym miejscu. Nic dziwnego, że zainteresowanie jak wzrastało tak wzrasta, a biura organizujące te eskapady przeżywają oblężenia.
Turyści są oczywiście zawsze całkowiecie bezpieczni, a to za sprawą przewodnika chroniącego ich przed miejscowymi gangsterami, kradzieżami, udzielającego informacji co można, a czego nie powinno się pod żadnym pozorem robić i mówić. Dowiemy się od niego także ile kosztuje nieletnia prostytutka, w jaki sposób gangsterzy karzą tych, którzy odważyli się nie oddać zaciągniętego długu oraz wiele innych równie ciekawych i oczywiście arcyważnych dla zrozumienia porządku świata, informacji. Biura podróży dbają o swój wizerunek dlatego nie poddają w wątpliwość moralnych korzyści płynących z podobnych wycieczek tematycznych. Zamożni, znudzeni obywatele "lepszego" świata w markowych, wyprasowanych w kantkę ubraniach jadą tam oglądać ubóstwo mieszkańców aby zdać sobie sprawę z konieczności wspierania organizacji humanitarnych, które udzielają pomocy ofiarom takiego życia. Absolutnie nie ma tutaj mowy o żerowaniu i dorabianiu się na cudzym nieszczęściu. Pobudki jakimi kierują się organizatorzy są bezwzględnie szlachetne. Tak mówią oni sami.
Biorąc pod uwagę fakt, iż w 2007 roku w Rio miała miejsce mafijna strzelanina, która pochłonęła kilkadziesiąt ofiar, tego typu rozrywkę można uznać za mocno ekstremalną. A mimo to chętnych na przeżycie tych niecodziennych doznań nie brakuje, a wręcz, sądząc po wzroście liczby tej kategorii biur podróży, zainteresowanie nią sukcesywnie rośnie. Wiadomo, jest popyt, jest podaż.
W związku z tym liczba biur oferujących podobne wyjazdy jest coraz większa. Dzielnice nędzy można oglądać już nie tylko w Rio de Janerio ale i w Nairobi, Kalkucie, Delhi czy Bomabaju. Do wyboru do koloru. Jeśli Ci się spodoba w przyszłym roku możesz pojechać znowu w inne miejsce. Pracować nad swoją wrażliwością rzecz jasna.
Jak można się spodziewać społeczeństwo jest podzielone w dyskusji na temat etyki tych zachowań. Ja ze swojej strony powiem tylko: widząc w jaką stronę zmierza świat, cieszę się, że nie urodziłam się później bo wydaje się, że będzie już tylko coraz gorzej. Co sądzić o cywilizacji, rozwijajacej się technologicznie, a cofającej moralnie do czasów starożytnego Rzymu, gdzie pospólstwo czerpało przyjemność z patrzenia na niedolę innych? Czy nie ma ratunku przed takim przewartościowaniem zasad? Czy tytułowy symbol igrzysk i chleba stanie się motywem przewodnim zbliżających się czasów?
ZOBACZ TAKŻE: Rozterki wakacyjnego turysty Czyniąc dobrze, siejesz niewdzięczność |
Mimo wszystko chciałabym tam pojechać.